Jako taki "ruch kibicowski" w naszej miejscowości rozpoczął się pewnie wtedy, gdy zaczęto w ogóle grać w piłkę nożną. Oczywiście pojęcie "ruch kibicowski" jest tutaj pojęciem wysoce na wyrost albo po prostu niestosownym, ale pozwoliłem sobie go użyć. Tak na prawdę to pewnie "od zawsze" byli w Zawadzie sympatycy piłki nożnej. Oczywiście jako takiej zorganizowanej grupy kibiców nie było nigdy i nigdy nie będzie, chociaż od niedawna jest z tym co raz lepiej.
Na mecze naszej drużyny chodzą praktycznie wszyscy: od małych dzieci poprzez młodzież do starszych panów, co raz częściej na meczach bywają piękne niewiasty. Od pewnego czasu każdy z nich ma swoje miejsce. Na tzw. "oponach zasiadają dzieci i tzw. "grupa najbardziej zagorzałych naszych fanów", którzy mówiąc krótko są często gotowi na wszystko. Grupa ta liczy od 10 do 25 osób w zależności od rangi spotkania. Po przeciwnej stronie gromadzi się starsza część publiczności, która nie raz totalnie denerwuje naszych piłkarzy bezsensownymi okrzykami. Gdy wygrywamy 3-0, to pytają dlaczego nie 5-0. Są to tzw. "zgredzi". Oczywiście nie raz ich zachowanie jest w porządku i doprowadzają naszych przeciwników do szału, jednak najbardziej zawsze możemy liczyć na naszych "oponiarzy", którzy są z nami na dobre i na złe. Tak jak większość polskich kibiców, tak i "zawadzcy" lubią napoje wyskokowe co przyczynia się do tego, iż śmiesznych zdarzeń na meczach jest bardzo dużo. Kibice Warty to nie tylko kibice z Zawady. Wielu sympatyków jeździ z takich miejscowości jak: Konary, Pacierzów, Gidle i innych okolicznych wiosek. Frekwencja na meczach u siebie wynosi od 100 do 500 osób, regularnie przychodzi około 200 osób. Derby gromadzą największą rzeszę publiczność tak zawadzkiej, jak i kibiców przyjezdnych. Kilka razy tworzony był młynek i nasi kibice pokazali zdolności wokalne co pomogło naszym piłkarzom w odniesieniu zwycięstwa. Liczba kibiców podczas meczów należy do najwyższych spośród drużyn A klasowych i nie tylko. Trzeba zaznaczyć, że nasza wioska liczy sobie tylko 1000 mieszkańców co powoduje, że jest najmniejszą miejscowością spośród drużyn A klasowych. A co z wyjazdami? Z tym u nas też jest bardzo dobrze. Przeważnie na mecze wyjazdowe jeździ wypełniony po brzegi autokar. Czasami dochodzą do tego prywatne auta. Najmocniej mobilizują się nasi kibice na mecze z Orkanem Rzerzęczyce czy Pogonią Kłomnice, kiedyś Wartą Pławno czy Visem Gidle. Liczby wtedy oscylują w granicach 100. Od pewnego czasu kibiców Warty na meczach z Kłomnicami jest więcej niż miejscowych. Derby zawsze wywołują spore emocje, niekoniecznie sportowe. Czy nasi kibice są "grzeczni" ? Chyba nie tak do końca. W poprzedniej rundzie doszło do kilku małych incydentów, a w przeszłości bywało bardzo ciekawie. Głównymi kosami Warty i ogólnie Zawady są: Pogoń Kłomnice i Warta Pławno. Nie lubimy też Rzerzęczyc, ale ich szanujemy. Do najciekawszych pod względem kibicowskim należały mecze z Wartą Pławno. Około 10 lat temu na mecz o mistrzostwo klasy B przyszło bardzo dużo kibiców, w tym rekordowa liczba przyjezdnych z Pławna. Dopóki wynik utrzymywał się remisowy było w miarę spokojnie, ale gdy Pławno przegrywało co raz wyżej i wyżej (1-5) zaczęły się zamieszki. Kibice wtargnęli na murawę i dwie grupy kibiców zaczęły dążyć do zwarcia. Doszło do krótkiej, ale ostrej wymiany zdań. Kilku przyjezdnych straciło zęby. Najbardziej wtedy błysnął jeden z naszych zawodników, nasz słynny karateka pan "Z", który wymachiwał nogami w bardzo profesjonalny sposób. Często do starć pomiędzy nami dochodziło i dochodzi na dyskotekach, czy przy innych okazjach, Rezultaty są różne. W poprzedniej rundzie nasi kibice mięli małe przygody na Częstochówce, Myszkowie, Hucie Starej, czy Gnaszynie. Dochodziło tam do pojedyńczych incydentów z różnym rezultatem. Oczywiście chuliganów nigdy u nas nie było i nie będzie, ale niektórzy już się dorobili "zakazów wyjazdowych". Jeśli ktoś się zastanawia o co chodzi, to u nas "zakaz wyjazdowy" polega na tym, iż prezes nie pozwala danej osobie podróżować na mecz autokarem:) Mam nadzieję, że co najmniej tak dobrze jak w poprzedniej rundzie nasi fani będą jeździć na mecze wyjazdowe, jak i przychodzić na mecze u siebie.
W naszej miejscowości kibicuje się oczywiście nie tylko Warcie. Są sympatycy Legii, Widzewa, Lecha czy ŁKS-u. Są to tzw. normalni sympatycy., Zawada doczekała się też małego 2 osobowego fan clubu Rakowa. Fani zrobili flagę, która do tej pory często wisi na meczach RKSu: "Wieczny Raków". Zaliczyli oni kilkanaście wyjazdów i wiele meczów w Częstochowie. W tym momencie fan club jest mniej aktywny, ale nadal się pokazuje. Wszystkich sympatyków Rakowa w Zawadzie jest oczywiście więcej, ale rzadko jeżdżą oni na mecze.
Mam nadzieję, że w miarę przejrzyście przedstawiłem wam sytuacje "kibicowską", jaka panuje w Zawadzie. Pewnie niektórzy z szalikowców, czytający ten tekst będą mięli mały ubaw, ale o to mi chodziło. Kto ma zrozumieć to zrozumie, kto ma wiedzieć ten wie. Pozdro dla kumatych. Zajechałem po kibicowsku jak nie wiem. Hehe.
Pozdrowienia dla wszystkich kibiców niezależnie od barw.
"Wilku"